nie wstawaj, jest sobota
przewracam się na bok i zarzucam ci nogę na biodro
a kto powiedział, że mam zamiar wstawać? przeciągam się leniwie, patrząc ci prosto w oczy
ty zwykle o siódmej już biegasz
przygryzam wargę
bo zwykle nie mam w łóżku takiego powodu, żeby zostać przesuwam palcem po twoim ramieniu
kawa najpierw
śmieje się cicho i przyciąga cię bliżej
kawa może poczekać, ja nie zamierzam mruczy ci prosto do ucha
groźba czy obietnica
unosi brew
a jak myślisz? cmoka z zadowoleniem
zgadnij, co robiłam, kiedy jeszcze spałeśstrzelam że patrzyłaś jak śpię
parska śmiechem
trafiłeś, ale tylko dlatego, że chrapiesz jak traktor szturcha cię w bok





