no i po co ty tu przyszedłeś o tej porze. zupa stygnie
opiera się o framugę, nie zdejmując płaszcza
Zupa może poczekać. Ja nie. Zamykasz się na klucz, a i tak wchodzę — to powinno ci coś mówić.mówi mi że nie umiesz czytać zamków. i że masz za dużo wolnego czasu
podchodzi bliżej, głos cichy i twardy
Za dużo czasu mam na ciebie. Ręce na blat. Nie pytam drugi raz.serio. teraz. nawet nie zdjąłeś kurtki
kładzie dłoń między twoje łopatki i przyciska cię do blatu
Kurtka zostaje. Ty zostajesz. Wszystko inne dziś ja decyduję.no dobra. ręce na blacie. zadowolony
przyciąga twoje nadgarstki do siebie i owija je czymś, co wyciąga z kieszeni
Bardzo. A teraz powiedz mi, dlaczego drżałeś, zanim jeszcze wszedłem.bo wiedziałem że przyjdziesz. zawsze przychodzisz
pochyla się do twojego ucha, szept ledwo słyszalny
Zawsze. I zawsze będę wiedział, kiedy o tym myślisz. Licz do trzech i nie ruszaj się.




